Często zarzuca się twórcom internetowym, że większą uwagę poświęcają zdjęciom, niż przeżywaniu momentu. Tymczasem, czy jedno wyklucza drugie? Przeżywanie chwil a zdjęcia to temat bardzo na czasie.

praga

Materiały na wpisy

Odkąd założyłyśmy bloga o podróżach oczywistym wydaje się być fakt, że jak gdzieś jedziemy to raczej nie w celach rekreacyjnych, a po to, żeby zebrać materiały na wpisy. Jeżeli chcemy traktować to zajęcie serio, musimy mówić o pełnoetatowej pracy. A jak wiadomo, w pracy trzeba wykonać określone czynności, w tym np. robienie zdjęć, czy wyszukiwanie odpowiednich momentów. Wiadome, że nie jesteśmy zawodowymi fotografami, więc nasze kadry nie zawsze oddają to, co byśmy chciały. No ale. Nie o tym miało być.

Przeżywanie chwil a zdjęcia

Ostatnio coraz częściej spotykamy się z tezami, jakoby robiąc zdjęcia nie można łapać danej chwili. Nie do końca się z tym zgadzamy. Ba, mamy odmienne zdanie. Bo niby jesteśmy wyczulone na to, że wchodząc do restauracji musimy zrobić szyld, potem wnętrze, a na koniec fotki zamówionych dań. Ale czy to przeszkadza nam w tym, aby przeżywać, chłonąć wystrój danego miejsca, a potem rozpamiętywać smak dań, wprost rozpływających się w ustach? No nie.

Czy naprawdę nie zajmujecie się dzieckiem?

Zarzuca się rodzicom, że nie zajmują się odpowiednio dzieckiem, bo robią mu zdjęcia. Mówi się, że jako społeczeństwo nie potrafimy ze sobą już normalnie rozmawiać, bo pochłaniają nas wirtualne komunikatory. I znów pojawia się temat: przeżywanie chwil a zdjęcia. Jesteśmy ludźmi, dla których kilka ujęć rzekomo jawi się ważniejszymi, niż spotkanie z drugim człowiekiem. Nie ukrywam, że jeżeli się z kimś spotykam nie zajrzę na Instagram, czy nie pomyślę, co jeszcze muszę przygotować w wirtualnym świecie. Ale są to sekundy, które nie odciągają mnie od tego, po co się z kimś spotkałam. Nie przeszkadza mi, gdy rozmówca wyciągnie komórkę, żeby zrobić zdjęcie, które wrzuci do Sieci.

Przeżywanie chwil a zdjęcia. Urządzenia mobilne są w naszym życiu na co dzień

Nie wyolbrzymiajmy zanadto problemu. Przeżywanie chwil a zdjęcia to nie problem. Z każdym kolejnym miesiącem urządzenia multimedialne coraz mocniej przenikną do naszego realnego życia. I nie ma w tym nic złego. Bo przecież, gdyby nie Internet, czy mogłabyś porozmawiać z ciotką oddaloną o kilkaset kilometrów? Czy mógłbyś zobaczyć kumpla, który wyjechał do pracy za granicę? Przecież to też rzekomo powinno odciągać Twoją uwagę od głównego celu. Wykonanie zdjęcia to przecież kilka sekund. Być może, ze względu na to, że jesteśmy wzrokowcami, jeszcze lepiej utrwalamy w głowie moment, którego zrobimy fotkę. A może nie. Tak naprawdę każdy powód jest dobry, aby nie zagłębić się w to, co mówi rozmówca. Bo przecież musimy wrzucić status na Insta. Nie?

Następny artykuł

Migawki z Kudowy-Zdroju

Zobacz także

  • Alicja P.

    Ja od dzieciństwa robię zdjęcia, mnóstwo wywołuje na bieżąco, obecnie mam 28 album 🙂 Często spędzam czas na oglądaniu zdjęć, to świetna pamiątka, wracanie do miłych wspomnień. Zresztą zdjęcia to sama przyjemność ^^ Najbardziej mnie śmieszy, gdy biorę aparat na np. imprezy rodzinne, nikt nie chce zdjęć (każdy źle wygląda haha taa jasne), zakrywają się, chowają. A wieczorem wszyscy piszą, jak będziesz mieć czas to podeślij zdjęcia (ale że jak – przecież nie chcieliście;] Dużo by się można rozpisywać, ale już się przyzwyczaiłam do docinek znajomych. Szkoda tylko, że później pierwsze co zgrywają moje zdjęcia, których przecież nie chcieli :))

    • To jest masakra. Ogólnie same nie lubimy, jak nam robią zdjęcia. Ale z drugiej strony, też jakoś nie wariujemy, jak ktoś już nas uchwyci. Jak chcą zdjęcia, byśmy napisały, ale przecież ciocia/wujek, nie chcieli 😛

  • Ja myślę, że robienie zdjęć w moim przypadku staje się częścią celebrowania chwili. I tak jak kocham czytać i układać swoje książki na półkach, pisać o nich i na nie patrzeć, tak samo uwielbiam robić im zdjęcia. Jedno nie wyklucza drugiego 🙂

    • Jasne, że nie. Robisz fantastyczne ujęcia książek!

  • U mnie zdjęcia z jednej strony są zupełnie oderwane od blogowania, z drugiej przy okazji na blogu wykorzystywane a z trzeciej właśnie dla bloga robione. Czasem zdarza się, że gdy robię zdjęcie coś mi umyka… coś niemal nieuchwytnego. Dlatego w wyjątkowych momentach wolę, gdy to inni robili zdjęcia a ja chłonę chwilę 🙂

    • Wiadomo, że są takie momenty, kiedy aparat wydaje się być zbędny. I wtedy też nie ma co się za bardzo spinać, że nam kadr ucieknie 😉

  • ewa

    Ja też robię dużo zdjęć i nawet do głowy by mi nie przyszło przez to. Zgadzam się z Wamk dziewczyny jest wręcz przeciwnie, bo dzięki zdjeciom mogę do tej chwili wracać, tyle razy ile mam na to ochotę i celebrować ją i wspominać 😉

    • Teraz z wyjazdu rodzinnego do Karpacza i okolic razem pewnie z 2000 zdjęć z dwóch aparatów nam wyszło. Nie ucierpiało na tym łapanie chwil 🙂